|
Super baza aktualnych dowcipów - strona 3 wstecz<< >>dalejRegulamin Gnieźnieńskiej Kolejki Dojazdowej (wąskotorówki) . Zabrania się zbierania grzybów podczas jazdy pociągu. . W czasie jazdy wyskakiwanie z pierwszego i wskakiwanie do ostatniego wagonu jest surowo wzbronione. . Wyśmiewanie się z pieszych i rowerzystów nie jest wskazane (w końcu i tak nas wyprzedzą). . Zabrania się wznosić okrzyki w rodzaju "gaz do dechy", gdyż denerwują maszynistę i mogą spowodować u niego czasową niezdolność do pracy. . Reklamacje dotyczące szybkości kolejki nie będą uwzględniane, albowiem jedzie ona wolno ze względu na dobro podróżnych, a nie dlatego, że szybciej nie może. . Podczas jazdy nad brzegiem jeziora zabrania się łowienia ryb z okien wagonu - istnieje niebezpieczeństwo wciągnięcia kolejki do wody przez wyrośniętą rybę. . Kąpiel w jeziorze podczas jazdy wzbroniona. . W razie trudności przy wjeździe na wzniesienia podróżni z ostatniego wagonu zobowiązani są do popychania kolejki. . Wnoszenie do wagonów żółwi lub innych równie powolnych zwierząt traktowane będzie jako prowokacja.
Tata zabrał Jasia do zoo. Zbliżają się do klatki z tygrysami, tata mówi: - Jasiu nie zbliżaj się bardziej do tych tygrysów. - Tato ja im nic nie zrobię.
Podczas egzaminu profesor zadaje pytanie studentowi: - Jak pan myśli co to takiego jest egzamin? - No jest to rozmowa dwóch uczonych - odpowiada student. - A jeśli jeden z tych uczonych okaże się kompletnym durniem? - pyta profesor. - Wtedy ten drugi zabiera indeks i wychodzi.
Jechała blondynka samochodem i stanęła na światłach. Zmieniło się na zielone, a ta dalej stoi. Po kilku kolejnych zmianach świateł podchodzi do niej policjant, puka w szybę i pyta: - A pani co, na jakiś nowy kolor czeka?
Żona pyta męża: - Kochanie, co wy robicie w tej filharmonii? - No, pijemy, palimy... - A kiedy śpiewacie? - Jak wracamy do domu.
Przychodzi pacjent do dentysty: - Ależ od pana czuć alkohol! - mówi oburzony stomatolog. - To dlatego, że przykładałem go sobie na bolący ząb! - A od dawna boli? - No, już jakieś cztery lata...
- Mamusiu spójrz, tamten pies wygląda zupełnie jak wujek Marian. - Synku, nie wypada robić takich uwag. - Myślisz mamo, że ten pies zna wujka Mariana i mógłby to usłyszeć?
Zachorował wielki wojownik indiański, jego współplemiennicy udali się do czarownika po radę. - Połóżcie mu jajka na oczach - powiedział czarownik. Nazajutrz delegacja znów jest u uzdrowiciela. - I co, pomogło? - pyta starzec. - Nie, on umarł. - A położyliście mu jajka na oczy tak, jak kazałem? - Nie, udało nam się je dociągnąć tylko do pępka.
Mam straszny problem - skarży się baba lekarzowi. - Mój chłop zamienił się w konia. - Jak to w konia? - Dał się podkuć, żre siano i rży. Czy może pan pomóc? - Mogę, ale to będzie kosztowało. - O pieniądze to niech się pan nie martwi! On w tamtym tygodniu wygrał Wielką Pardubicką. Maxim');
- Czy to prawda, ze mają Malucha jeszcze skrócić? - Tak, żeby się mieścił do windy. Maxim');
Poznać, że koń jest chory, po tym, że traci swą naturalną wesołość i jest zamyślony.
Pewnego dnia święty Piotr przyszedł na inspekcję do piekła. W ogromnej hali ujrzał szeregi wielkich kotłów, przy których stały diabły i widłami wpychały do środka próbujące się wydostać potępione dusze. I nagle ujrzał kocioł nie pilnowany przez żadnego demona. - Jeszcze pusty? - spytał Lucyfera. - Nie - odparł książę piekieł. - To kocioł przeznaczony dla Polaków. Oni są swymi najlepszymi strażnikami. Gdy któremuś uda się choć nosa wychylić, inni ściągają go w dół...
Szczyt ciemnoty: Zapalić jedną zapałkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.
Babcia Jasia przebiera się na plaży. Jasio patrzy na jej intymne części ciała i pyta: - Dlaczego babcia ma tutaj taką dziurę? - A, to było w czasie wojny, niemiecki żołnierz strzelił i tu mnie trafił. Jasio na to: - O, kurde! Jak on w samą pi..ę trafił?! mirex');
U lekarza. - Jak się objawiają Pańskie zaniki pamięci? - Ciągle zapominam że mam teściową!
Marysia');
Wczesny poranek. Wieś, dom, obok domu chlew. Z domu wychodzi rolnik Zenek (-dniowy zarost, podkrążone oczy, ręce jak bochny, kufajka, gumofilce, berecik z antenką). Powolnym krokiem idzie przez błotniste podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka. Wszystkie świnie kwiczą i tłoczą jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta - świnie w spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwilę stoi i patrzy na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. Powoli odwraca się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i podchodzi do szczerniałego kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza tłuste włosy i patrzy na swoje odbicie... W końcu mruczy do siebie: - Co one takiego we mnie widzą???
Kolacja. Siedzi matka z synem, oboje jedzą. Nagle chłopiec się odzywa: - Mamo nie lubię dziadka... - Hmmm... To odłóż i zjedz ziemniaki. monika');
Przychodzi baba do lekarza z gwoździem w uchy. Lekarz się pyta: - Co pani robi? - Słucham metalu Efffcia');
|