|
Super baza aktualnych dowcipów - strona 1 wstecz<< >>dalejPolicjant stoi przy automacie do kawy. Wrzuca monetę - kubek się napełnia. Wypija, wrzuca kolejną monetę i powtarza czynność. Robi się kolejka. - Panie, pospiesz się pan! - Nie ma głupich, ja cały czas wygrywam!
Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem: - Studenci medyka się uczą, studenci uniwerka piją, studenci polibudy piją. Następną kontrolę zrobił w listopadzie: - Studenci medyka "ryją", studenci uniwerka zaczynają się uczyć, studenci polibudy piją. Styczeń: - Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwerka "ryją", studenci polibudy piją. Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi: Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją dzień i noc, studenci polibudy się modlą. A Bóg na to: - I ci właśnie zdadzą!
Spotykają się dwie blondynki: - Słyszałaś, że Zocha umarła na raka? - pyta jedna. - Wiesz, wiedziałam, że w jakiejś normalnej pozycji to ona nie umrze!
Jak to sie stało, że blondynka poszła myć głowę i umarła z glodu? - Na butelce z szamponem było napisane: Zmoczyć włosy, nanieść szampon, rozetrzeć i splukać wodą. Czynność powtorzyć.
"Drogi uczniu! Dyrekcja szkoły przypomina o okresowych badaniach. Proszę przynieść próbki krwi i kału. Zostaną zbadane w celu wykrycia, czy masz naukę we krwi, czy gdzie indziej... Dyrektor"
- Jaka jest różnica między automatem telefonicznym a wyborami? - W automacie najpierw płacisz, a potem wybierasz, a przy wyborach najpierw wybierasz, a płacisz później! Browarek');
"Jest to walenie głową w dobrze ustawiony, twardy mur"
Jacek Banasikowski, TV Maxim');
Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, mam wytrzeszcz, co robić?! - Poluźnić warkocz!
Idzie zajączek przez las, patrzy, a w krzakach leży półlitrówka. - Ja to mam szczęście - myśli. Wtem nadchodzi lisica i widząc zajączka z butelką, mówi: - Ja to mam szczęście, pół litra i do tego zakąska. Po chwili nadchodzi wilk i z zadowoleniem mruczy: - Ale mam szczęście, wódeczka, zakąska i ruda panienka do towarzystwa. Zza krzaków wytacza się niedźwiedź i widząc całe towarzystwo, stwierdza: - Ja to dopiero mam szczęście. Pół litra, zakąska, panienka i w mordę będzie komu dać...
Kościuszko wyciągnął i powiedział, że nie schowa.
Jak Królewna Śnieżka budzi krasnoludków? - up
Po rocznym pobycie na studiach córka wraca do domu i mówi do mamy: - Mamo, mam chłopaka.. - To wspaniale córeczko. Jak się nazywa, co studiuje? - Mamo, ale on ma miesiące. maciek');
- Tato tato dzik zaatakował babcie!! - Jak sam zaatakował, to niech się sam broni kasikk');
Kolokwium z fizyki. W grupie było dwóch czarnych studentów, słabo znających polski. Prowadzący dyktuje zadanie: - Walec owinięty nitką stacza się bez tarcia po desce nachylonej.. itd.. itd... A na koniec pyta: - Są jakieś pytania? (aby być szczerym to trzeba przyznać ze zadanie nie było proste) Na to nasz kolega pyta: - A co to jest deska ??????
Ksiądz, rabin i baptystyczny pastor spotykali się dwa, trzy razy w tygodniu na pogawędki. Pewnego dnia ktoś z nich rzucił hasło, że głoszenie ludziom Bożego Słowa nie jest w cale takie ciężkie. Prawdziwym wyzwaniem byłoby nawrócenie niedźwiedzia. Od słowa do słowa, no i cała trójka postanowiła przeprowadzić eksperyment. Każdy z nich miał pójść do lasu i spróbować nawrócić niedźwiedzia. Tydzień później cała trójka spotkała się ponownie, by zdać relację pozostałym. Ksiądz z ręką na temblaku, bandażami na głowie i opierając się na kulach rozpoczął swoją relację: - Poszedłem do lasu, by znaleźć to zwierzę. Gdy już go zobaczyłem, zacząłem czytać mu katechizm. Ta bestia nie chciała jednak słuchać i machnęła mi łapą prosto w twarz, po czym rzuciła się na mnie. Długo nie myśląc chwyciłem za wodę święconą i... niech będą pochwaleni Wszyscy Święci, niedźwiedź stał się potulny jak baranek. W przyszłym tygodniu biskup ma mu udzielić pierwszej komunii.
Kolejnym był pastor. Siedząc na wózku inwalidzkim z ręką i dwoma nogami w gipsie oraz kroplówką u boku duchowny zaczął swą opowieść: - Cóż bracia, jak wiecie my nie kropimy lecz zanurzamy! Poszedłem więc do lasu i spotkałem niedźwiedzia. Wówczas zacząłem mu czytać ze Świętej Księgi, to jest ze Słowa Bożego. Lecz to zwierzę nie chciało mieć ze mną nic do czynienia. Jak go więc złapałem i zaczęliśmy się tarzać to w jedną stronę to w drugą, przez jedno wzgórze i drugie, aż dotarliśmy do potoku. Jak go nie złapałem, zanurzyłem i ochrzciłem jego włochatą duszę. Wtedy on stał się jak baranek i resztę tygodnia spędziliśmy na społeczności, mając ucztę duchową na gruncie Słowa Bożego.
Gdy pastor skończył, spojrzał wraz z księdzem w dół na rabina, który leżał na łóżku szpitalnym. Będąc cały zabandażowany, mając nogę na wyciągu i będąc podłączonym do specjalistycznej aparatury monitorującej rabin spojrzał w górę na swoich kompanów i rzekł: - Zanurzenie to jeszcze nic! Spróbujcie obrzezać tę włochatą bestię!
Turysta zaczepia bace w lesie: - Gdzie jest giewont? - Łot.. - turysta zdziwiony, ale pyta po angielsku: - Łer is giewont baco? - Łot.. - odpowiada baca - turysta swoje: - Łer is giewont? - Łodpierdolzesie niewidzis ze leje!!!
Zobaczył słoń żabę: - Jakaś ty brzydka, zielona,obślizgła i te wyłupiaste oczy... - O!! Znalazł się, Casanova z chujem na czole. Misia');
Niemiec, rusek i polak lecą samolotem samolot jest za ciężki żeby lądować niemiec wyrzuca nóż rusek skórke od banana a polak bombe lądujom niemiec wraca do domu wszyscy płaczą dlaczego wszyscy płaczecie bo babcie dostała nożem w głowe rusek wraca do domu wszyscy płaczą dlaczego wszyscy płaczecie bo ciocia poślizneła się na skórce od banana i się zabiła polak wraca do domu wszyscy się śmieją dlaczego wszyscy się śmiejecie bo jak dziadek pierdnął to cały dom się rozleciał
papi');
|